pomoc4

Usłyszałem dzisiaj opowieść o życiu jakich wiele. Tak mi się przynajmniej z początku wydawało. Jednak to czego dowiedziałem się na końcu tej historii zaskoczyło mnie.

Szpital

Udałem się dzisiaj do jednego z warszawskich szpitali dziecięcych po to aby załatwić pewną prywatną sprawę. Ogromny gmach placówki, labirynt korytarzy, trudno się odnaleźć komuś kto nie bywa codziennie w takim miejscu. Widzę, że przy wejściu stoi pan w wieku około pięćdziesięciu lat, ubrany na czarno, na piersi identyfikator z napisem „ochrona.” Postanowiłem zapytać o drogę.
- Przepraszam, nie wie Pan gdzie jest pokój nr 18?
- Pójdzie Pan w prawo, potem korytarzem do końca i po lewej stronie będzie osiemnastka – odpowiedział Pan ochroniarz.
- Dziękuję – odparłem i poszedłem dalej.
Nie byłbym sobą gdybym nie zagadnął kolegi z branży o to jak się pracuje. Wychodząc tak też zrobiłem.

Historia pana Romana

Tak naprawdę nie wiem jak Pan ochroniarz miał na imię więc postanowiłem, że imię Roman będzie pasować do niego. Nie pytałem go o to czy mogę jego historię komukolwiek opowiedzieć, toteż miejsca i fakty zmieniłem. Nie śmiałem wrócić do niego i zapytać go o zgodę na wywiad bo to co mi powiedział zaskoczyło mnie.

Pan Roman pracę w ochronie szpitala zaczął kilkanaście lat temu. Trochę z konieczności. Przedtem pracował przez dwadzieścia lat jako konserwator w zakładzie produkcyjnym znajdującym się w tej samej miejscowości w której mieszkał. W wyniku restrukturyzacji i prywatyzacji w końcu jego zakład został zlikwidowany.

Po upadku jedynego takiego zakładu w okolicy o pracy można było pomarzyć. Kolega wpadł na pomysł, żeby spróbować pracy w Warszawie. Ma znajomego w szpitalu, który szuka chętnych do pracy w ochronie. Pan Roman na początku nie widział się w tym fachu. Nie odpowiadało mu to, że będzie musiał wstawać o 4:30 po to aby pokonać dystans osiemdziesięciu kilometrów by zdążyć na siódmą rano do pracy. Stawka 5 zł na godzinę też nie była zachęcająca. W końcu jednak zdecydował się i podjął pracę jako pracownik ochrony. Przecież coś trzeba robić, popracuję trochę i z czasem znajdę coś lepszego – myślał wówczas - dzisiaj w tym fachu już dwanaście lat.

Bywało różnie. Na początku było ciężko. Z jednej strony słabe warunki zatrudnienia a z drugiej ta specyfika miejsca pracy. Ciągły widok chorych dzieci – opowiada pan Roman – mam w pamięci te obrazy pożegnań rodziców z dziećmi przed zabiegami, które niejednokrotnie okazywały się ostatnimi pożegnaniami. Przez jakiś czas zajmowałem się także eskortowaniem zwłok ze szpitala do prosektorium. Nie było łatwo ale z czasem przywykłem do tej mojej roboty w szpitalu. Mam kontakt z ludźmi, pacjenci cały czas coś ode mnie chcą, a to pytają się o drogę a to zwierzają się. Po tych latach spędzonych tutaj uważam, że moja praca to misja.
- Misja? Dlaczego? – zapytałem.
- Pomagam chorym dzieciom – odparł pan Roman.

Udostepnij post na:

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze   

-4 #5 Hubert K. 2017-05-27 14:23
Jesteś kiepskim pisarzem, bo Twój sarkazm nijak nie wynika z tekstu. dlatego jest niezrozumiały ;)
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #4 wmimm 2017-05-26 22:24
Cytuję Hubert K.:
Skąd takie informacje na temat pana Romana? W tekście tego nie ma.

Wybacz, ale chyba nie zrozumiałeś sarkazmu, albo jestem kiepskim pisarzem.
Cytować | Zgłoś administratorowi
-3 #3 Hubert K. 2017-05-26 08:20
Skąd takie informacje na temat pana Romana? W tekście tego nie ma.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #2 wmimm 2017-05-25 22:34
Pan "Roman" jest znakomitym pracownikiem ochrony, jego dossier jest imponujące: "zaświadczenie o kwalifikowanym pracowniku ochrony wcześniej obie licencje, wykształcenie z pewnością średnie, a może i więcej, poświadczenie bezpieczeństwa, możliwość użycia środków przymusu na obiekcie, posiada broń tzw. obiektową, świetnie wyszkolony, sprawny fizycznie i umysłowo dorabia sobie jeszcze w patrolu od czasu do czasu" i bierze teraz super kasę 12 zł netto na godzinę.
Nic tylko pracować jako pracownik ochrony z misją. A gdzie jest miejsce w przepisach dla tych, którzy to faktycznie wszystko mają, którzy traktują prace POF (KPO) jako faktyczną misję,..... misję przetrwania, bo zarabiają dokładnie tak samo, co "świetny pan Roman" ?
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #1 Hubert K. 2017-05-23 16:32
Mocna rzecz
Cytować | Zgłoś administratorowi

Zobacz wszystko od:

Mirosław Podgórski

Więcej artykułów tego autora

Nowe wpisy

Otrzymasz informację o każdym nowym artykule który ukaże się na blogu.

Ostatnie komentarze

  • zbój 11.12.2017 13:47
    Hary napisał " Poza tym specjalna ochrona prawna jest tylko podczas ujęcia na gorącym uczynku albo w ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 10.12.2017 13:46
    Szczególnie koledze polecam ponieważ przedstawiono wiele argumentów za i przeciw, ostatecznie w razie ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 10.12.2017 13:23
    Polecam lekturę tego co na blogu. Dodatkowo poczytać to co prawo dedykuje KPO. A w pierwszej kolejności ...

    Czytaj więcej...

     
  • Arek 09.12.2017 20:24
    Spieram się z kolegą o to czy kwalifikowany pracownik ochrony fizycznej może użyć śpb w które nie ...

    Czytaj więcej...

     
  • Hary 09.12.2017 07:12
    Wyryfkowa kontrola bo taki iest regulamin haha ha. Ze mną jeden taki w Bydgoszczy próbował. Doszło ...

    Czytaj więcej...