security

 
Uświadomiłem sobie dzisiaj, że mija mi właśnie dziesięć lat pracy w ochronie. Najpierw ochrona fizyczna obiektów podlegających obowiązkowej ochronie. Potem konwoje, imprezy masowe, grupy interwencyjne, ochrona osób… i znowu ochrona stacjonarna. Robiłem już chyba wszystko.
 

Dlaczego ochrona?

 
Człowiek ma w sobie coś takiego co pcha go do tego co ma robić. Niektórzy nazywają to przeznaczeniem, inni powołaniem.  Ja zawsze chciałem być po tej dobrej stronie „mocy.”
Znany amerykański psycholog Abraham Maslow, twórca piramidy potrzeb twierdzi, że bezpieczeństwo jest jedną z tych potrzeb, której zaspokojenie jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania każdego człowieka. Z pewnością każdy chce czuć się bezpiecznie, mieć spokój, być wolnym od strachu. Ja od zawsze chciałem dawać ludziom poczucie komfortu psychicznego, spokoju i bezpieczeństwa.
Dzisiaj po dziesięciu latach uważam, ze praca w ochronie to był dobry wybór. Lubię mieć bezpośredni kontakt z ludźmi, lubię robić to co robię i chyba to jest najważniejsze.
 

Czy są jakieś minusy? 

 
Oprócz narażania własnego życia moim zdaniem największą bolączką naszej branży jest zatrudnianie ludzi na „umowach śmieciowych” poniżej płacy minimalnej. Osoby wykwalifikowane, legitymujące się nieposzlakowaną opinią pracują często z narażeniem życia, wyrabiając  kilkakrotnie normę godzin po to tylko aby zarobić na życie. Za taki stan rzeczy odpowiedzialny jest ustawodawca, który stworzył furtkę przedsiębiorcom aby mogli zatrudniać ludzi na umowy cywilnoprawne oferując przy tym głodowe stawki.
Wiele do życzenia pozostawiają przepisy wynikające z „ustawy deregulacyjnej” według których można dzisiaj pozbawić pracownika ochrony możliwości wykonywania zawodu w oparciu o podejrzenie popełnienia przestępstwa.
 

Działać czy nie robić nic?

 
Czy my pracownicy ochrony możemy coś z takim stanem rzeczy zrobić. W pojedynkę niewiele. Dzisiaj wydaje się parafrazując powiedzenie, że: ochroniarze i ryby głosu nie mają. Na szczęście znalazło się kilka osób, którzy powołali do życia inicjatywę pod nazwą Polskie Stowarzyszenie Pracowników Ochrony. Na stronie internetowej www.pspo.eu przeczytać możemy, że Stowarzyszenie stawia sobie za cel m. in.: „występowanie w interesie zbiorowym w konsultacjach społecznych projektowanych aktów normatywnych mających wpływ na środowisko pracowników ochrony osób i mienia.”  Brakuje jednak poparcia i zaangażowania ze strony koleżanek i kolegów z branży. Dziwi mnie ten sceptycyzm i brak poparcia. Często spotykam się ze stwierdzeniem: "po co nam to Stowarzyszenie, przecież od nas nic nie zależy.” Podobała mi się inicjatywa warszawskich taksówkarzy, którzy wspólnie protestując przeciwko deregulacji Gowina, nie dali sobie odebrać licencji. Można? Można.
Dlatego uważam, że zamiast narzekać trzeba brać sprawy w swoje ręce i przy okazji robić to co się lubi i lubić to co się robi.
 

Udostepnij post na:

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Zobacz wszystko od:

Mirosław Podgórski

Więcej artykułów tego autora

Nowe wpisy

Otrzymasz informację o każdym nowym artykule który ukaże się na blogu.

Ostatnie komentarze

  • wmimm 18.11.2017 11:34
    Branża jest zdecydowanie niedofinansowana, pokutuje nadal możliwość zatrudniania ludzi z łapanki, co ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 16.11.2017 15:32
    Jeżeli mylę się odnośnie info dla Gerarda, to proszę o sprostowanie :-)

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 16.11.2017 14:20
    oczekujesz nazwisk czy stanowisk ? co ewentualnie zrobiłeś by to zmienić ? napisałeś cokolwiek np. do ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 16.11.2017 14:12
    Jak napisałem wcześniej wszelkie wątpliwości wytłumaczą osoby z Wydziału Postępowań Administracyjnych ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 16.11.2017 14:00
    Przykład: stara licencja została automatycznie zamieniona na wpis na Listę KPO, kurs doskonalący ...

    Czytaj więcej...