haker4

"Wywieźli bezdomnego ze szpitala", "Pobicie w Star Disco Club. Ochroniarze w tarapatach", "Ochroniarze zgwałcili studentkę", "Śpiący ochroniarze". Brzmi jak thriller klasy B, prawda? To tytuły artykułów jakie wyszukiwarka Google wyświetla po wprowadzeniu fraz: ochrona, ochroniarze, pracownicy ochrony itp. Próżno tu szukać nagłówków, które niosłyby jakikolwiek pozytywny przekaz. Łącząc to z newsami stacji telewizyjnych, informacjami prasowymi, gdzie słowo "ochroniarz" występuje najczęściej w zestawieniu z "ukradł", "pobił", "naruszył", dochodzę do wniosku, że w mediach mówi się o ochronie źle albo wcale, co buduje w społeczeństwie stereotyp, że cała ta ochrona to chory królik do uśpienia.

 

Czyja wina?

Ogólna opinia daleka jest od ideału i niestety, również od prawdy. Swoje osobiste grzechy branża musi przyjąć na barki i wieloletnie zaniedbania oraz często niefrasobliwość, potraktować jako wkład własny w żałosny wizerunek polskiego pracownika ochrony. Spójrzmy prawdzie w oczy. Ani kiepskie płace, brak szkoleń czy niemal zerowa selekcja kandydatów do pracy w ochronie, ani lekceważenie obowiązków, przekraczanie uprawnień, czy brak dbałości o wygląd zewnętrzny, nie przyczyniły się do budowania pozytywnego image'u sektora security. Jednym słowem cytując pewnego ministra "... i kamieni kupa". Posypmy głowy popiołem, ale jak to w życiu, wina leży nie tylko po jednej stronie. Wspomniane wcześniej massmedia w walce o czytelnika czy słupki oglądalności bombardują odbiorcę "szokującymi" informacjami. Jestem to nawet w stanie zrozumieć. Trudno utrzymać widza przed telewizorem prowadząc transmisję z nad płynącej rzeki. 

Bohater?

Ostatnio oglądając TV (film produkcji USA) natrafiłem na taką oto scenę. Milioner, Cadillackiem podjeżdża pod bramę swojej rezydencji. Z budki wartowniczej wychodzi schludnie odziany ochroniarz z coltem przy pasie. Witają się niemal jak przyjaciele, po czym milioner odjeżdża trwonić swoje miliony, a ochroniarz wraca do budki. Niby nic, ale pomyślałem sobie "Jak normalnie". Pozytywnie natchnięty tą amerykańską sceną postanowiłem sprawdzić jak to się robi w Polsce. Od naszych poprzedników z PRLowskiej straży przemysłowej zaczynając, aż po dzień dzisiejszy. Uwielbiam filmy Stanisław Barei, zatem nie brak ich w mojej kolekcji. Na pierwszy ogień poszedł "Brunet wieczorową porą". Mistrz poświęcił kilka metrów taśmy pracownikowi straży zakładowej. I cóż robi ów strażnik? Nie dość, że nie chce wpuścić do budynku pracownika (którego dobrze zna) to w swej ślamazarności wypuszcza z rąk karabin, który po schodach skutych lodem sunie bezpańsko gdzieś w dal. Ponadto wygłasza sakramentalne "Gdyby to ode mnie zależało..."

 

Zrobiło mi się jakoś cierpko. Jedna scena o niczym jednak nie świadczy. Idźmy dalej.

Dwa lata później (1978) Bareja nakręcił "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz" i tu również nie zapomniał o ochronie. W jednym z epizodów strażnik broni jak niepodległości bramy prowadzącej do ośrodka wypoczynkowego. Mimo jego czujności i determinacji Bronisław Pawlik zostaje wpuszczony do "twierdzy" pokazując przy wejściu zamiast legitymacji metkę od "przedmiotu dmuchanego-rekreacyjnego" czyli pompowanego koła ratunkowego. Hm... Tym razem strażnik nie jest nieudolny. Jest zwyczajnym idiotą.

 Również w "Misiu" kilka sekund ma dla siebie straż przemysłowa. W scenie w wytwórni filmowej, gdzie jest prowadzony casting na dublera dla Ryszarda Ochódzkiego, wartownik z kilkoma innymi osobami jest typowym chłopcem do bicia. "Darmozjadów i matołów banda!" - grzmi reżyser.

No trudno. Jakoś mniej już lubię Bareję. Zostawmy go więc w spokoju, a weźmy się za inny klasyk. "Rozmowy kontrolowane" Sylwestra Chęcińskiego. Bohater ten sam (Ryszard Ochódzki) ale reżyser inny. I co? Przed zakładem stoi strażnik z karabinem na ramieniu. A dlaczego stoi?

a) Bo chroni zakład;
b) Bo to jego praca;
c) Bo te z technicznego patrzą czy stoi.
Oczywiście odpowiedź "c" jest prawidłowa. Ponadto nawet czujne oczy "tych z technicznego" nie są w stanie powstrzymać wartownika przed urwaniem się na małą wódeczkę, a właściwie wiśnióweczkę, bo jak wiadomo "Wiśnia jest wiśnia. Dużo witamin ma."

Chyba się czepiam. Wszystkie te filmy należy traktować w końcu z przymrużeniem oka, a poza tym powstały lub nawiązują do czasów PRL.
Zmienił się ustrój, zmieniły realia, a spojrzenie na ochronę? Czy zmieniło się? Nie będę nawet przytaczał tytułów filmów, w których ochroniarze występowali w roli trupów według schematu:
- Pierwsza minuta - załadunek milionów do furgonetki;
- Druga minuta - napad na konwój;
- Trzecia minuta - konwojenci charczą w kałuży krwi.

Potem bandytów ujmowali policjanci, księża, dziennikarze i Bóg wie kto jeszcze, tylko biedni "ciecie" nadal leżeli bez ruchu. Mając za sobą dość mieszane uczucia z nadzieją włączyłem "Supermarket" Macieja Żaka. Pełnometrażowy film o ochronie. Może wreszcie ktoś pokaże, że nie jesteśmy idiotami i niedojdami. No cóż... Powiem jedno. Nie chciałbym w tym supermarkecie robić zakupów. Do tej pory ochroniarz był nieudolny, leniwy i głupi. Teraz stał się jeszcze bandytą. Przynajmniej coś nowego...

Nie mamy szczęścia w filmach, to może seriale. Przecież ludzie je uwielbiają. Choćby "Służby specjalne". Aj! Pudło! Tam patrol interwencyjny nie podejmuje działań wobec szaleńca no bo "Za te pieniądze..." Ależ ta ochrona pazerna!

Dosyć! Dość sensacji, kryminałów itp. Pracownik ochrony to też człowiek. Ma marzenia, kocha, nienawidzi, ogląda wieloodcinkowe "tasiemce". Jest jak każdy z nas. Mamy takiego ochroniarza w serialu "Singielka", zwyczajnego, mógłby być naszym sąsiadem z klatki obok. I nie napiszę o nim nic. Ani słowa! Zacytuję artykuł opublikowany w "Telemagazynie" p.t. "Kto jest kim w serialu "Singielka". "O ojcu Elki (Tomasz Sapryk) można powiedzieć jasno- prosty człowiek o niewygórowanych wymaganiach i nieskomplikowanym wnętrzu. Pracuje jako ochroniarz osiedla, na którym mieszka jego była żona z mężem i córką Natalią. Pracę załatwił mu Olgierd (obecny mąż jego Ex), który chyba najprzychylniej z całej rodziny się do niego odnosi. Staszek jest człowiekiem raczej uległym, nie wychyla się, ale nie zawsze tak było. Kiedyś czuł, że jeszcze wszystkim pokaże, może nie do razu, ale przyjdzie ten moment. W oczekiwaniu na tę chwilę nie stronił od alkoholu oraz przepuszczał pieniądze. W efekcie zamiast zyskać złote góry stracił to co miał..." itp, itd... Nie wiem czy Staszek pokazał wszystkim czy nie, ale ja pokazuję "Singielce" środkowy palec.

Nie będę przytaczał więcej przykładów, bo jest to pozbawione jakiegokolwiek sensu. Gdyby zadać dzieciom w szkole napisanie charakterystyki ochroniarza na podstawie polskich filmów, to z pewnością byłby to: leniwy alkoholik porzucony przez żonę z IQ gdzieś pomiędzy kowadłem a podkładem kolejowym. To krzywdzące, ale i niebezpieczne. O ile newsy w TV są filtrowane przez odbiorcę w obawie przed manipulacją lub przekłamaniem, o tyle przekaz filmowy sączy się w sposób niekontrolowany, niezauważalny i pozostawia ślad traktowany często jak własne przemyślenia.
Ochrona okazała się dla twórców i dziennikarzy doskonałym zbiorem wszelkich negatywnych cech. Możemy się tym nie przejmować, ale powinniśmy walczyć o nasz wizerunek. W dużej mierze to dzięki niemu, jego słabości, branża ochrony jest osamotniona ze swoimi problemami. Kto z "możnych" tego świata narazi swój wizerunek reprezentując tak niepopularną grupę zawodową? To trochę jak w rozmowie szczura z myszą.
- Mamy takie samo futerko, takie same uszy, noski...Ciebie ludzie kochają a mnie nienawidzą. Dlaczego? - pyta szczur
- Masz słaby public relations - odpowiada mysz. Właśnie ten niesprzyjający klimat jest jedną ze składowych powodujących, że zmiany w ochronie postępują w tempie równym ewolucji Homo sapiens. Nie chodzi o to żeby nas głaskać. Jeśli ktoś ma ochotę żartować z pracowników ochrony to proszę bardzo, ale można to zrobić inteligentnie i z sympatią jak choćby Stefan Friedmana w zapomnianej piosence "Zawsze dzielni", którą wszystkim dedykuję w oczekiwaniu na film, w którym ochroniarz będzie... normalny.

Udostepnij post na:

Submit to FacebookSubmit to Google PlusSubmit to TwitterSubmit to LinkedIn

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze   

0 #8 zbój 2017-09-07 20:58
ja nie muszę się zmieniać, wystarczy, że zrobią to zleceniodawcy
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #7 zbój 2017-09-07 20:53
mam własną Ustawę i to niejedną
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #6 zbój 2017-09-07 20:52
może i mają więcej kasy ale patrząc na uprawnienia lepiej się czuję
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #5 zbój 2017-09-07 20:50
a ja jestem zadowolony bo jak kukam w inne kraje to tam tacy sami jak my i wcale nie lepsi
Cytować | Zgłoś administratorowi
+2 #4 wmimm 2017-09-02 23:01
Cytuję Hubert Kwintal:
@wmimm
Nikt Cię nie opluwał za propozycje dodkształcenia. .....

To nie czytałeś komentarzy,które to robiły i nie chodzi bynajmniej o Ciebie @Hubert,ale na mnie to nie robi żadnego wrażenia. Znam swoją wartość i tego co robię. Zaściankowe rozmowy nic nie wnoszą do dyskusji. Na dzień dzisiejszy to my, jako ochroniarze mamy kilka problemów, które ciężko jest rozwiązać od razu. Jednym z poważnych jest brak jednego wspólnego zdania i próby zrzeszenia się. Nie mam zamiaru pouczać, pragnę tylko pokazać, że istnieją możliwości współpracy. Mam chęci,entuzjazm i wytyczony cel. Potrzebny jest tylko czas...no .....i kilka jeszcze drobnych elementów całej "układanki" :-)
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #3 Hubert Kwintal 2017-09-02 15:24
@wmimm
Nikt Cię nie opluwał za propozycje dokształcania. Niektórzy, w tym ja, polemizowali z konkretnym postulatem - wprowadzenia ustawowego obowiązku posiadania wyższego wykształcenia. Dlatego, że wpisanie tego do ustawy byłoby przesadą.
Jednak sam pomysł, żeby ochroniarze się kształcili, również w dziedzinach pozazawodowych jest jak najbardziej słuszny.
Powiedziałbym wręcz, że po obowiązujących u nas kursach, dodatkowe kształcenie zawodowe jest zbędne. jakieś tam krótkie szkolenia (głównie praktyczne) owszem, ale studia ochroniarskie nie mają żadnego sensu. Za to studiowanie ekonomii, prawa, zarządzania, języków obcych, informatyki... może nas tylko rozwinąć jako pracowników.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+2 #2 Zdenek Smetana 2017-09-02 13:20
Szefowie wolą wycisnąć firmę jak cytrynę niż poprawić wizerunek. Wystarczy popatrzeć na uniformy pracowników zrobione z materiałów odzyskanych podczas recyklingu butelek plastikowych.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #1 wmimm 2017-09-01 23:53
Przykre jest to, co piszesz jeszcze bardziej przykre jest ,że my pracujący w branży ochrony nie chcemy wizerunku ciecia zmienić. Nie chcemy się kształcić, nie chcemy zmian.W pracy jeden patrzy na drugiego,aby zrobić jak najmniej. Bo "ja" nie będę robił za innych,bo mnie za to nie płacą,bo nie napiszę w notatce inaczej niż inni, bo mnie wystarczy ,co mam :gazetka, można się drzemnąć i jeszcze kasa jakaś wpada, itd.....itd....itd. Parokrotnie komentując artykuły tutaj wysuwałem pewne propozycje. Zbierzmy się i zróbmy.
Zostałem wręcz przez niektórych "opluty" ,że niby w jakim celu wykształcenie jest potrzebne itd...
Mnie branża ochrony obchodzi, mnie zależy. Czy uda mi się w niedalekiej przyszłości przyczynić się do tego ,aby wizerunek ochroniarza zmienić? Czy zrobię to sam? ....nie wiem. Ale wiem na pewno, że chce spróbować. Ktoś jest chętny pomóc?
Cytować | Zgłoś administratorowi

Zobacz wszystko od:

Grzegorz Wysocki

Nowe wpisy

Otrzymasz informację o każdym nowym artykule który ukaże się na blogu.

Ostatnie komentarze

  • wmimm 26.09.2017 08:55
    Zapytam niegrzeczne, co to jest PSPO? Ilu nas jest? Kiedy jest zebranie Zarządu ?Jaką mamy strategię ...

    Czytaj więcej...

     
  • Przemek 26.09.2017 06:07
    Według mnie to brakuje sprzymierzeńców wśród rządzących, żeby można było coś zmienić. Jak wiecie PSPO ...

    Czytaj więcej...

     
  • Hubert Kwintal 25.09.2017 18:27
    @Przemek W tej chwili jeszcze tego tak nie widać, ale to jest jedyny, możliwy kierunek zmian. No ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 25.09.2017 14:26
    morfologia i ob /odczyn Biernackiego/. + pod kątem wieku delikwenta, czyli nie ma jednej słusznej ...

    Czytaj więcej...

     
  • zbój 25.09.2017 14:15
    ochrona kwalifikowana, duża rotacja i nie do końca jest tak, że to typowe polskie narzekanie, płatności ...

    Czytaj więcej...